czwartek, 31 marca 2016

a co z cellulitem?


     Cellulit to zmora większości kobiet. Stereotypem jest, że cellulit dopada tylko kobiety z nadwagą czy starsze. Ponieważ jest wiele przyczyn posiadania tego niechcianego gościa.

   Nie będę się rozwodziła nad tym skąd się bierze itd. Bo jak dla mnie najważniejsze jest jak się go pozbyć.

Mam dobrą i złą wiadomość.

Może zacznijmy od tej złej, żeby później mogło być tylko lepiej :)

Cellulitu nie da się pozbyć na zawsze, walka z nim trwa przez całe życie.

A ta dobra?

Pomimo wysiłku jaki trzeba w to włożyć, możemy go zmniejszyć i wyglądać pięknie.





Jest kilka sposobów na walkę z nim:

  • - kremy antycellulitowe.

Ja wypróbowałam dwa. I tak jak się spodziewałam, nie wiele pomogły. Ale chyba byłam tak zdesperowana, że chciałam wierzyć, że może jakoś ten cellulit zniknie.






Najlepsze co w nich było to, że fajnie chłodzą i pomagają w walce. Nie ma się co oszukiwać, że tylko po smarowaniu się nimi cellulit zniknie, nie ma opcji!


  • Zabiegi na cellulit
- to chyba najlepsza ale zarazem najkosztowniejsza opcja. Mnie na nią po prostu nie stać, więc walczyłam z nim w inny sposób. Ale kwestia pieniężna to nie jedyny problem jeśli chodzi o taką opcję. Przeciwwskazania to również: problemy z żyłami, rozedma płuc, niewydolność nerek, rak, cukrzyca, epilepsja oraz kobiety w ciąży.


Od czego najlepiej zacząć?
Odpowiedź jest prosta: od diety.
Powinniśmy wzbogacić ją o warzywa, owoce, chude ryby, kasze ogólnie produkty bogate w błonnik, mikroelementy i oczywiście witaminy.

STOP! Mówimy tłuszczom, dużej ilości soli i cukru, papierosom, alkoholowi i ograniczamy picie kawy.

START! Mówimy, duużej ilości czystej wody, pomocne są również herbaty z krwawnika, kopru czy skrzypu.


  • Ćwiczenia na cellulit
Najlepsze efekty daje połączenie aerobów z treningiem siłowym. Jogging, bieganie, basen, rolki, rower to idealne wyjście. Do tego pomocne są również przysiady, półprzysiady, wymachy nóg do tyłu i na bok.

https://www.youtube.com/watch?v=_ZN95h4NSvM


  • Masaże 
W walce z cellulitem pomocny jest masaż. Jednak czym najlepiej go wykonywać? Otóż szorstką rękawicą, masażerem, gąbką albo też drewnianą szczotką. Co trzeba zapamiętać!!!! Zawsze masujemy w kierunku serca. A więc najpierw łydki potem uda, pośladki i brzuch. Masaż powinien trwać około 20 minut. Bańka chińska to również dobra inwestycja, jednak dla tych którzy nie mają pajączków czy żylaków. Masaż można wykonywać na sucho, bądź na mokro z balsamem czy oliwką.


  • Kąpiel
Kto by pomyślał, że nawet to jakiej wody używamy może nam w pewien sposób pomóc w walce. Otóż cellulit nie lubi zimnej wody. A więc zimny prysznic to idealne wyjście. Jeśli nie mamy przeciwwskazań dobrze jest brać naprzemienny prysznic a więc zimna woda, ciepła a kończymy na zimnym strumieniu. Podczas kąpieli można wykonać masaż wyżej wymienionymi narzędziami.


  • Peeling
Wykonujemy go 2 czy 3 razy w tygodniu. Jeśli chodzi o cellulit idealne są domowe peelingi: kawowy, solny i cukrowy.  Peeling złuszcza martwe komórki naskórka i zwiększa wchłanianie substancji aktywnych a więc kremów antycellulitowych też.



KĄPIEL, PEELING, MASAŻ. <-- w takiej kolejności



    Moje drogie, nie stoimy na przegranej pozycji w walce z cellulitem, więc nie dajmy się i walczmy!  Niech inni zazdroszczą, do lata jeszcze trochę czasu więc damy rade. Jednak pamiętajmy, jesteśmy piękne niezależnie od tego, czy mamy ten cellulit czy też nie. Piękno jest w nas, jeśli zaakceptujemy siebie to najważniejszy krok w dążeniu do celu. Wtedy jest o wiele łatwiej. Jak my postrzegamy siebie tak też odbierają nas inni. I żaden cellulit nie powinien nas martwić. :)!


środa, 30 marca 2016

Biała kredka do oczu

Zapewne każda dziewczyna w swojej kosmetyczce ma białą kredkę do oczu. Właśnie, ale czy stosować ją można tylko do powiększenia oka?  Jak się okazuje, nie!

Przeszukując internet, wpadłam na kilka ciekawych trików jak zastosować, tą białą kredkę i chciałabym się nimi z wami podzielić.

A więc, jak ją stosować?


  • Do powiększania oczu
- Żadna filozofia, rysujemy kreskę na linii wodnej oka. Jednak dobrze jest nie nakładać kilku warstw, bo nasza gałka nie jest idealnie biała i kontrast byłby widoczny, a co za tym idzie wyglądałoby to sztucznie. Kreskę na dolnej powiece robi tak do 2/3 linii wodnej. 

  • Do rozświetlenia
- Wystarczy odrobina kredki w kąciku oka i już jest rozjaśnione. Działa tak samo jak jaśniejszy cień właśnie w kąciku, a trik ten stosowany jest od dawien dawna. Ale jaki jest dodatkowy plus użycia białej kredki zamiast cienia?  Ona doskonale zakrywa zaczerwienienia :)

  • Jako baza
- zastosowanie białej kredki jako bazę pod cienie do powiek sprawi, że kolor będzie bardziej intensywny a powierzchnia oka gładka. Również drobinki będą się łatwiej przyczepiać. 

  • Podkreślenie łuku kupidyna
- pewnie wiele z was zastanawia się co to jest?  Otóż łuk kupidyna to wklęsłe miejsce pomiędzy nosem a ustami. Wtedy nasze usta stają się bardziej wyraźne a cały makijaż bardziej spójny.

  • korekcja niedoskonałości nosa
- Czy warto od razu iść pod nóż z powodu nosa? Otóż nie. Wystarczy nałożyć białą kredką na grzbiet nosa a to zamaskuje drobne niedoskonałości, poprawi kształt i go wyszczupli!

  • Podniesione brwi
- By optycznie podnieść brwi wystarczy nanieść trochę białej kredki pod łuk brwiowy. Jakie to proste, prawda? :)

  • nadanie proporcji twarzy
- w tym także nie ma żadnej filozofii. Wystarczy nanieść tylko kredkę pod usta i na brodę a nasze proporcje będą idealne. 

Niby zwykła biała kredka a ile ma zastosowań. Nikt z nas nie jest doskonały, ale czy nie możemy się do niej zbliżać? Nikt nam tego nie zabroni. Trzeba jednak wiedzieć, co i jak stosować. A te triki na pewno nam pomogą. Próbujcie, a może i wy nie będziecie się z nią rozstawać.

ps. Ja stosuję również kredkę bardziej cielistą na linię wodną. Jest bardziej zbliżona kolorytem do gałki ocznej więc nie wygląda to sztucznie pomimo nałożenia kilku warstw. 






niedziela, 27 marca 2016

Wybielanie zębów węglem

    Nareszcie wiosna! Na polu piękne słoneczko, świeże powietrze a i serce się raduje, co widać od razu po uśmiechniętych twarzach. Wiadomo, że każdy z nas uśmiechając się chce pokazać piękne białe ząbki, lecz nie zawsze takie się ma.


Co zrobić by były bielsze, za niewielkie pieniądze i w domu?


Wypróbowałam genialny sposób jaki jest "pasta" z węgla w tabletkach.


Tak, dobrze czytacie: WĘGLA. Na początku mnie to śmieszyło, jak węgiel, którego wcześniej używałam tylko w celach zdrowotnych może mi wybielić zęby? Przecież on jest czarny o.O
Ale postanowiłam to wypróbować i uśmiech był jeszcze większy jak pojawiły się efekty.
Może nie były one spektakularne, ale były o kilka tonów jaśniejsze a o to mi chodziło.

Nie oczekiwałam tego, że będą śnieżnobiałe ale jedynie jaśniejsze i tak też się stało.







Jak to zrobić?


  • Najlepiej jest kupić węgiel w kapsułkach, również jest łatwo dostępny w aptece jak i ten w tabletkach. Nie różni sie on składem, jednak nie musimy go rozdrabniać w młynku tylko wystarczy przeciąć i wysypać gotowy proszek.
  • Następnie łączymy to z olejem kokosowym. No ale nie oszukujmy się, nie kazdy posiada go w domu, może być również olej sezamowy czy jakikolwiek inny. Szczerze mówiąc ja po prostu stosowałam wodę. Jednak z kokosowym ma lepszą konsystencję i lepiej się nakłada na szczoteczke, jest po prostu jak pasta. 


Co potrzebujemy?

  •  2-3 tabletki węgla
  •  łyżeczka oleju kokosowego (bądź wody)
Wszystko mieszamy na pastę i wkładamy do pojemniczka. Pudełeczko trzymamy w suchym miejscu a gwarantuje że może to stać bardzo długo.





Jak stosować?

"Pastę" nakładamy na szczoteczkę i myjemy jak zwykle. Nie przeraźcie się, bo na prawdę robi się czarno w buzi. Następnie zamykamy usta na 2-3 minuty. Następnie wypłukujemy węgiel z ust i myjemy szczoteczkę.

Mała rada: nie używajcie swojej ulubionej i nie wiadomo jakiej szczoteczki ponieważ po kilku szorowaniach ząbków staje się szara i trudno ją domyć.



A co z nadwrażliwością?

Rozmawiając ze stomatologiem, każdy powie wam że nie jest to inwazyjny krok jeśli chodzi o zdrowie naszych zębów. Jest on o wiele zdrowszy niż pasty czy paski wybielające. Ma on o wiele mniejszy stopień ścieralności, dlatego też nie powoduje nadwrażliwości i spokojnie można go stosować.



Efekty powinny być widoczne już po pierwszym razie.

A co ile powtarzać taką kurację?

Ile chcecie. Może to być 3 czy 4 razy w tygodniu a potem tylko raz czy dwa by efekt się utrzymał. To już zależy od was samych.




Cieszcie się pięknymi białymi ząbkami! Nadeszła wiosna a wraz z nią niech wasz uśmiech powali wszystkich na kolana!

wtorek, 22 marca 2016

Wybielanie zębów

   
Każdy z nas na pewno marzy o tym, by mieć piękny biały uśmiech. Ale nie jest to takie proste jakby mogło się wydawać. Bo nawet mycie zębów po każdym posiłku i to pastą wybielającą nie daje efektów. A nawet potrafi je tak podrażnić, że brak słów. Niestety mało osób przyjmuje do wiadomości to, że koloryt zębów kazdego z nas jest inny. i pomimo wybielania nie uzyskamy ich tak śniezno białych jak pokazują w reklamach.


   Ale w sumie kto zabroni nam dążyć do pięknego uśmiechu? No nikt. 


     Studniówka zbliżała się wielkimi krokami, dlatego też postanowiłam coś zrobić z tym moim wspaniałym uśmiechem. Zawsze miałam fioła na punkcie zębów, ale ile bym nie używała past wybielających i tak moje zęby były jakie były. 


Zakupiłam więc taki produkt:
Biała perła, jutro impreza. 



W opakowaniu znajdziemy:








Jakie efekty? 
  Szału nie było. Fakt, zęby stały się trochę jaśniejsze, ale również bardziej wrażliwe. Miałam wrażenie jakbym smarowała je wybielaczem, który ma mi je spalić. Nie wybieliło ich idealnie, a efekt był krótkotrwały, ale myślę że to też zależy od tego w jakim stanie są nasze zęby. 
   Osoby, które posiadają żółtą kość zębową mogą być rozczarowane. Jak dla mnie nadaje się on do podtrzymania efektu wybielonych zębów. Może to ja zamiast cieszyć się z efektów jakie były szukam czegoś niemożliwego?  Bardzo możliwe, że właśnie tak było.




Czego unikać, by zęby nie stały się jeszcze bardziej żółte?
  • palenia papierosów
  • kawy
  • herbaty (zwłaszcza czerwonej)
  • czerwonego wina
Żółknięcie powodują również: antybiotyki, leczenie kanałowe. No ale tego raczej nie możemy uniknąć, jak trzeba to trzeba.

Pamiętajmy również, że żółknięcie zębów to naturalny proces. Wraz z wiekiem zęby stają się bardziej żółte, cały organizm się starzeje więc ząbki też. Tak to już jest w naszym życiu :)




Moja rada:  Lepiej odwiedzić stomatologa i dowiedzieć się w jaki sposób możemy wybielić zęby, niż na własną rękę próbować i doprowadzić je do koszmarnego stanu. Bo wiadomo, że jak stałe zęby zniszczymy na odrośnięcie nie mamy co liczyć. A jednak fajnie jest mieć czym ugryźć np. jabłko :)
Może nam dać cenne rady i pomóc wybielić, czy to w gabinecie czy nie. Pamiętajcie! Przezorny zawsze ubezpieczony i tego się trzymajmy. 



A co z wybielaniem węglem? O tym w następnym poście :) 

poniedziałek, 21 marca 2016

Herbata z pokrzywy

Oczywiście Ameryki nie odkryłam z tym, że pokrzywa to rewelacyjna sprawa.



Dlaczego warto ją pić?



  • zawiera witaminy: K, E, C i B1 a także fosfor, krzem i wapń a więc - WZMACNIA PAZNOKCIE I WŁOSY!
  • ma działanie moczopędne, więc pomaga pozbyć się nadmiaru wody z organizmu a to powoduje, że czujemy się lżej i szczuplej 
  • idealna na problemy z układami: krążenia i pokarmowym a także Obniża poziom cukru we krwi. Gdy mamy problemy z trzustką i wątrobą, na pewno pomoże.
  • Oczyszcza krew z toksyn
  • zwiększa odporność organizmu w okresie zimowym i wiosennym a więc na teraz idealna
  • Wpływa na rozwój czerwonych krwinek a więc anemii i osłabieniom mówi STOP!
  • Leczy choroby skóry głowy
  • Pomaga zlikwidować stres


A więc jak łatwo zauważyć, właściwości ma bardzo wiele. Pomaga na pewno, ale czy może zaszkodzić? 

Na opakowaniu są wymienione działania niepożądane: 
-wymioty
-nudności
-biegunka


   Ale wiadomo jak z każdym produktem. Jeśli będziemy spożywać z rozwagą żadne skutki uboczne nam nie straszne. Można pić przez miesiąc dziennie szklankę naparu a potem można zastąpić go skrzypem, który wzmacnia włosy i paznokcie. 



Gdzie ją można dostać?


Niemalże wszędzie. Czy to zwykły sklep spożywczy, apteka czy drogeria, powinna być dostępna.  





    Wiadomo, nie jest to wspaniała herbata owocowa o genialnym smaku. dlatego, można do niej dodać mięte i smak jest zupełnie inny. Mi osobiście nie przeszkadza, bo gdy ma takie właściwości zniosę wszystko. Oczywiście w sklepach dostępne są różne smaki i z trawą cytrynową czy pomarańczą. W końcu czego dzisiaj nie znajdziemy w sklepach? :)


piątek, 18 marca 2016

kosmetyki do kręconych włosów.

Kręcone włosy to błogosławieństwo czy przekleństwo?

  Zdanie zmieniam jak typowa kobieta kilka razy w miesiącu, ale zdecydowanie przeważa opinie, że jednak błogosławieństwo.

Jest wiele kosmetyków, które pomagają ujarzmić jakże niesforne loki.
Gdy wstajemy rano i nasze włosy są we wszystkie możliwe strony świata na pewno pomogę takie produkty:



1. Gliss Kur


- chyba moja jedna z ulubionych firm. Chyba wypróbowałam wszystkie rodzaje jakie tylko są i z każdej jestem zadowolona. Idealny zapach, łatwe rozprowadzanie to jakby nie patrzeć ważne aspekty. Jednak najczęściej wracam właśnie do tej czarnej: Gliss Kur ultimate repair, ponieważ przeznaczony jest do włosych suchych i zniszczonych. A każda posiadaczka sprężynek wie, że właśnie przeważnie takie są nasze włosy. Osobiście używam nie tylko do tego, żeby skręt był lepszy a włosy się tak nie puszyły ale również pomaga mi je rozczesać.
Tak na prawdę, każdy znajdzie butelkę dla siebie ponieważ każda ma inne właściwości a jednocześnie każda jest fajna jeśli chodzi o efekty. polecam

Pojemność: 100-250ml 

Cena: od 18zł



2. Hair Locking Spray   firmy Dexe 


- Tak na prawdę, nie wiem skąd on się wziął w moim domu. Bo gdy weszłam do łazienki był już na półce :D   Dokonałam małej kradzieży i postanowiłam go wypróbować. Fajny produkt, ale nie jakiś fenomenalny. Pomaga doprowadzić skręt do ładu, ale lekko skleja włosy jak lakier do włosów. Może jestem przewrażliwiona na tym punkcie, bo nie używam lakieru, ale nie lubię jak coś mi się klei. Pomimo tego, że włosy wyglądają fajnie i loki są takie jak być powinny to jednak jest małe "ale". Może innym to nie będzie przeszkadzać, w końcu trzeba czasami się poświęcić. 
Produkt ten jest w sprayu więc łatwo go rozprowadzić. 

Pojemność: 100 ml





3. Nivea flexible curls- balsam podkreślający loki i zapobiegający puszeniu się.


- ooo to jest fajny produkt. Konsystencja podobna jak balsamów do ciała, fajna sprawa. Podoba mi się zapach, nie wspominając o tym co robi z lokami. Powstają prawdziwe sprężynki! Zapobiega puszeniu się, więc firma nie kłamie :) Godny polecenia produkt.

 Pojemność: 150ml        

Cena: od 12zł





4. Krem podkreślający loki firmy Joanna



- Prawdą jest, że nadaje sprężystość. Konsystencja podobna jak u produktu wcześniej, może lekko bardziej gumowa, koloru białego.
Powiem tak: szału nie ma, ale przynajmniej nie wyglądam jak pudel z włosami tak napuszonymi, że strach popatrzeć. Używam go, jak sobie przypomnę albo faktycznie już nie daje rady. Ale zawsze warto mieć taki produkt w domu. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda :)

Pojemność: 200g

Cena: od 12zł







  Nie jestem jakąś wielką fanką nakładania wszystkiego na włosy. Ale bez odzywki w sprayu nie ruszam się z domu, bo nie da rady :D Wszystkie te produkty używam na suche włosy. Nie wyobrażam sobie jakby wyglądały moje włosy bez nich, jedno wielkie afro. Także posiadaczki przewspaniałych kręconych włosów, inwestujmy w nie! :)

wtorek, 15 marca 2016

Dar krwi, darem życia!

 

 Nic nie boli, nic nie kosztuje. Ba! Nawet dostajesz za to czekolady a możesz uratować życie nie jednej osobie.


     Pamiętam, jak nie mogłam się doczekać tej magicznej granicy 18 lat. Nie po to, żeby legalnie pić, palić czy żeby na luzie wpuszczali mnie do klubów, ale właśnie po to żeby móc oddać krew.


     Nigdy nie miałam problemów z igłą czy krwią ani nic takiego. Dlatego z utęsknieniem czekałam tego dnia. Najbardziej jednak stresowałam się tym, że nie zostanę dopuszczona przez lekarza do tego by oddać krew.




Kto może zostać honorowym dawcą krwi?


Każdy, przede wszystkim zdrowy i chętny człowiek.





Jak to wszystko wygląda?



  • Na początku idziesz do rejestracji z dowodem osobistym, albo dokumentem zawierającym PESEL. dostajesz numerek i kartę do wypełnienia.
  •  Ubierasz worki ochronne na obuwie i spokojnie idziesz wypełniać papiery. Jest tam wiele pytań dotyczących tego czy zażywasz leki, jakie choroby i kiedy przechodziłeś.
  •  Po jakimś czasie czytają numerek, idziesz do pokoju gdzie pobierają krew, za pierwszym razem trochę więcej bo potrzebna jest do oznaczania gr krwi, badań lekarskich itd, póżniej pobierają już tylko z palca. ( mowa o 2 czy 3 razie). 
  • Następnie czeka się na wizytę z lekarzem. On sprawdza papiery, które wcześniej się wypełnia, mierzy ciśnienie, waży, zadaje parę pytań i decyduje czy możesz oddać krew czy jednak jeszcze nie. 
  • Idziesz do "kawiarni" gdzie czekając możesz wypić kawę, herbate czy po prostu pooglądać tv. 
  • Po wyczytaniu twojego nr idziesz do miejsca na które tyle się czeka. Wskazują które łóżko i wygodnie leżąc czekasz na pobranie


Jest to genialna sprawa. Nie mając majątków, czy kasy możesz stać się prawdziwym bohaterem, w końcu ratujesz czyjeś życie.



Na życzenie dawcy wystawiane jest:


  1. zaświadczenie usprawiedliwiajace nieobecność w pracy, uczelni, szkole 
  2. wypłacany jest zwrot kosztów poniesionych na przejazd do RCKiK lub do najbliższego Oddziału terenowego
  3. kopia wyników badań.



Czy jest się czego bać?


Absolutnie nie!

Wiadomo, ktoś może bać się igieł czy krwi. Nie wiem jak jest ciężko coś takiego przełamać w sobie. Ale radość po oddaniu krwi rekompensuje wszystko :)






A oddanie narządów?



  To już inna sprawa, ale tak samo ważna jak krew. Ośmiele się powiedzieć, że nawet ważniejsza.

    Pomyśl, Ciebie już nie będzie na tym świecie a Twoje serce może bić w kimś innym. Fajna sprawa, nie?
    Wiadomo, każdy ma inne poglądy. Wiem, bo mina mojego taty mówiła sama za siebie, gdy oznajmiłam, że zapisałam się do oddania organów.
Jeszcze nie odważyłam się, do dawców "żywych'. Na razie zapisałam się do oddania po śmierci. Zamiast zgnić, cząstka mnie może żyć w kimś innym.


Gdzie można zdobyć informacje na ten temat?


Ja wszystkiego dowiedziałam się na stronie dawca.pl i tam też się zapisałam. Po jakimś czasie dostałam kartę przynależności i chwalę się nią na prawo i lewo.









JA JESTEM DUMNA Z TEGO, ŻE JESTEM HONOROWYM DAWCĄ KRWI I DAWCĄ NARZĄDÓW. BĄDŹ DUMNY RAZEM ZE MNĄ, ZAPISZ SIĘ JUŻ DZIŚ! KTOŚ CZEKA NA TWOJĄ POMOC, POZOSTAWISZ GO BEZ ODZEWU? 

poniedziałek, 14 marca 2016

Czym czesać kręcone włosy?

      


      Odpowiedzi jest wiele. W końcu możemy czesać czym nam się podoba. Ale nie zawsze jest to odpowiednie dla naszych włosów a i efekt też nie jest zadowalający.



       Każdy kto  ma kręcone włosy wie, że wystarczy zły grzebień a już na głowie pojawia się nam tzw "afro". 
       Tak bardzo nienawidziłam swoich włosów. Wstaje rano i patrząc w lustro nie wiem czy uciekać czy co mam ze sobą zrobić. Trzymałam się z dala od nich, nie używałam żadnych rzeczy, bo nawet nie chciałam o nich myśleć. Z czasem zrozumiałam, że popełniam błąd. W końcu nie wiele osób może pochwalić sie sprężynkami czy falami. Tak na prawdę do jest dla mnie wyróżnienie i zamiast ich nienawidzić muszę je pokochać. I tak się stało, nie męczę ich prostowaniem bo wiem, że i tak zaraz się pokręcą, więc eksponuje piękno kręconych włosów. Nawet znajomi mówią: "Mała, bez kręconych włosów to nie byłoby to samo". Więc od nienawiści przeszłam do kochania ;) 



     Niezliczoną ilość razy spryskiwałam włosy odzywkami, moczyłam woda byleby się tak nie puszyły. Nie zdawałam sobie sprawy, że to wszystko przez zły grzebień i czesanie włosów gdy są całkowicie suche. 




      Szukałam po forach internetowych czym najlepiej czesać kręcone włosy i znalazłam. Drewniany grzebień z szeroko rozstawionymi ząbkami. A ile zachodu było z tym, żeby go znaleźć. Obeszłam niezliczoną ilość drogerii, Rosmanów itp i nie było nigdzie. Więc zamówiłam go na allegro. 




      

Czeszę nim włosy zaraz po umyciu z nałożoną na włosy odzywką. Czytałam, że nie powinno się czesać mokrych włosów, ponieważ się łamią. Ale jeszcze nie doszłam do tego, kiedy je czesac żeby się nie łamały a równocześnie na głowie nie robiło się siano, co nie za ciekawie wygląda. Szeroko rozstawione zęby zapewniają, że loki formują się bardzo ładnie. Ogólnie jestem zadowolona z niego, chociaż po używaniu go parę miesięcy zaczął się już niszczyć. Ale pewnie jest to, że kupie kolejny.


Super sprawą jest to, że wcale nie elektryzuje włosów!


    Jak dla mnie, dla ludzi z kędziorkami to najlepsza opcja. Pomimo tego, że za tani to on nie jest, ale warto dołożyć tych parę złotych i być zadowolona z efektów. 

btw. Nawet mama zaczęła się nim czesać a ma proste włosy. Jakie było jej rozczarowanie gdy włosy nie zaczęły jej się kręcić :D







    Wcześniej używałam szczotki. Też dobre wyjście, ale nie aż tak zadowalające. Wiadomo, szczotka jak szczotka, rozczesuje włosy ale nie formuje tak fajnie loków. I o wiele bardziej niszczyła mi włosy. Najpierw używałam tych mniejszych szczotek, potem znalazłam taką mega, mega, ona się lepiej sprawdzała.








POZDRAWIAM WSZYSTKIE POSIADACZKI SPRĘŻYNEK! :)

niedziela, 13 marca 2016

Stop wypadaniu włosów!

Do wzrostu, gotowi... START!






      Od ponad roku borykam się z problemem wypadania włosów. Z racji tego, że mam loczki nie widać jak mało włosów mi zostało. Jednak gdy je umyje i przez chwilę są proste, można zauważyć, że prawie nic nie zostało mi na głowie. Gdy po raz kolejny po przeczesaniu włosów, zobaczyłam ich całą garść na szczotce, przeraziłam się. Podeszłam do mamy i mówię, że za parę miesięcy będę łysa. 
     Tak oto zaczęła się moja  przygoda z "naprawianiem włosia". Mnóstwo odżywek, szamponów, tabletek. Nic a nic nie pomagało. 
Pech chciał, że mojej mamie zaczęły wypadać włosy gorzej niż mi. Obcięła je dosłownie na tzw. jeża i zaczęła eksperymentować jak je naprawić. 
     Aż pewnego dnia zobaczyłyśmy na głowie mnóstwo baby hair i z dnia na dzień tych włosów wypadało mniej. 





A wszystko dzięki tym produktom:

  • szampon dermena (cena ok 30 zł)
  • odżywka jantar (cena ok 12 zł)
  • i największe cudo tabletki BIOTEBAL (cena ok 30 zł





Jak to wszystko wygląda?


     Codziennie rano po śniadaniu zażywam tabletki, żeby biotyna się lepiej wchłaniała zażywam je wraz z wit B5. Następnie wieczorem, CODZIENNIE! wsmarowuje odżywkę Jantar. A co drugi dzień idzie w ruch szampon. Jasna sprawa, że lepiej myć włosy codziennie szamponem bo niby wtedy lepsze efekty. Ale szczerze? Po prostu mi się nie chce z racji tego, że moje włosy są niemal do pasa... 




Kilka słów o:

SZAMPON DERMENA


     Jak wyczytałam na opakowaniu, jest on nawet przeznaczonych dla osób po chemioterapii. Więc możecie sobie wyobrazić, jakie ma działanie. Nie ma jakiegoś wspaniałego zapachu, ale też jak dla mnie nie śmierdzi. Nie zawsze chce się pienić, no chyba że nałożycie go dużą ilość. Wyczytałam, że wystarczy dodać jakiegoś olejku i problem z głowy, bo pieni się jak talala :) Nie jest go zbyt dużo bo tylko 200ml, ale na prawdę daje efekty. 










ODŻYWKA JANTAR


     Hm... O tej wcierce są różne opinie. Osobiście nie stosowałam jej osobno, bez dermeny i tabletek. Więc trudno mi powiedzieć, czy sama zadziała czy też nie. Źle się ją rozprowadza, bo ma dziwny korek, ale jak się ją przeleje do innej butelki, nie ma z nią problemu. Jak dla mnie pachnie ładnie, wiadomo, że nie jest to jakiś kwiatowy, czy owocowy zapach. Ale nie ma co narzekać, chociaż to kwestia indywidualna. Osobiście jestem z niej zadowolona, bo w połączeniu z innymi produktami, daje efekt.










TABLETKI BIOTEBAL


      Jak dla mnie największy cudotwórca. Stosowałam je wcześniej przez miesiąc ale przerwałam, bo postanowiłam oddać krew, więc dla swojego czystego sumienia odstawiłam je. Ale błędem było to, że do nich nie wróciłam. Ponieważ po ok 2-3 tyg widać efekty, ale zadowalające są dopiero po dłuższym czasie. Poleciłam je przyjaciółce, dziękuje mi za nie już chyba 3 tydzień. Pojawiło się mnóstwo baby hair a chyba o to chodzi. Żeby nie tylko zapobiec wypadaniu ale żeby urosły nam inne, na miejsce tych co wypadły. 
Opakowanie zawiera 30 tabletek. A cena zależy od apteki, w jednej kupiłam za 25 zł a w drugiej za 32zł. 
     Wchodząca w jego skład biotyna jest witaminą rozpuszczalną w wodzie, zaliczaną do grupy witamin B. Biotyna wspomaga procesy powstawania keratyny i różnicowania się komórek naskórka oraz włosów i paznokci, poprawiając ich stan. 
     Co najlepsze! Dzięki nim rosną również szybciej paznokcie, a chyba każda kobieta chce piękne, zadbane i nierozdwajające się paznokcie. 

DWA RÓŻNE OPAKOWANIA ALE SKŁAD I DZIAŁANIE TAKIE SAMO. 








    Ja osobiście, jestem mega zadowolona. Dlatego chcę się podzielić moimi spostrzeżeniami i mam nadzieję, że wam również pomoże. Bo nie ma lepszej wizytówki dla kobiet jak piękne, lśniące i przede wszystkim gęste włosy! 





Pozdrawiam N.

sobota, 12 marca 2016

okulary czy soczewki? Soczewki czy okulary?

    Oczywiście, że najlepszą opcją byłoby nie mieć wady wzroku i nie wybierać pomiędzy soczewkami a okularami. 


Ale odpowiedź jest prosta: SOCZEWKI!



     Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy może nosić soczewki. Stany zapalne, suchość oka czy alergie to nie jedyne przeciwwskazania. 
      Ja osobiście mam dużą wadę wzroku bo aż -4,25 dioptrii. Okulistka powiedziała mi, że właśnie takie wady są idealne do noszenia soczewek. Grubość szkieł przy takiej wadzie jest dość spora, nie mówiąc już o tym, że gdy zapominałam okularów praktycznie wchodziłam w ściany. Postanowiłam spróbować przygody z soczewkami.

    Fakt, jest to pewien koszt. Ja kupuje 6 szt. miesięcznych soczewek night&day aqua i płacę wraz         z dostawą około 150 zł. Wystarcza mi to na ponad 3 miesiące. 
Ale jak pomyślę o tym, jak złamałam 4 pary okularów w przeciągu 3 miesięcy i ile pieniędzy wydałam na nowe okulary.... to mnie krew zalewa.



Jak to wygląda na początku?

    Pierwsza wizyta u okulisty wygląda niby jak zawsze, badania komputerowe potem dopasowanie ostrości. Gdy okulista ma soczewki z taką wadą w gabinecie zakłada Ci je od razu. 
Nie jestem osobą bojącą się "dotykania oka", więc nie było większych problemów gdy okulistka zakładała mi te soczewki. 
      Jasne, jeśli boisz się włożyć soczewkę do oka to jest to pewien problem, ale nie rezygnuj przez to z takiego komfortu jakim jest widzenie bez okularów! 
     Pierwsza para soczewek jest oczywiście gratis, płaci się tylko za normalną wizytę w gabinecie. Dostajesz również płyn do soczewek i pojemnik. Jest na nim napisane ( a przynajmniej powinno być) L czyli (left-lewe) R (right-prawe) ja mam wadę taką samą na prawym i lewym oku więc nawet nie patrze na te oznaczenia. Ale gdy ktoś ma na jednym oku inną a na drugim inną jest to spore ułatwienie przy zakładaniu.
       Po kilku dniach idzie się na wizytę kontrolną, za którą ja nie płaciłam nic. Okulista bada jak oczy reagują na soczewki, wypisuje kartę.
Żeby było wiadomo jakie soczewki zamawiać i wychodzisz z gabinetu szczęśliwa!



     W okularach chodziłam 5 lat, soczewki obecnie mam od 3 lat i nigdy nie wróciłabym do okularów. Ba! czasami nawet zapominam że mam te soczewki. Każdy kto nosi okulary wie, że widzisz tylko na wprost a jak popatrzysz w górę czy w dół nadal widzisz świat ale zamazany. W soczewkach jest zupełnie inaczej, patrzysz wszędzie i widzisz tak samo. Jakby tej wady wzroku nie było. 




Plusy noszenia soczewek:
  • widzenie wszystkiego i pod każdym kątem
  • nie pogarsza się wada wzroku tak szybko jak przy okularach
  •  np. podczas pływania w basenie widzisz wszystko (najlepiej założyć jednodniowe soczewki i po wizycie je wyrzucić, bo wiadomo chlor, bakterie...)
  • przy soczewkach night&day nie musisz pamiętać o codziennym zakładaniu- wstajesz i widzisz!


Minusy noszenia soczewek:
  •  fakt, czasami jest to lekki dyskomfort, gdy źle się je wyczyści
  •  pamiętanie o co miesięcznym zdejmowaniu (gdy są to soczewki miesięczne)
  •  wysoki koszt
  •  pamiętanie o noszeniu płynu bo w każdej chwili coś może wpaść do oka i jak to potem wyciągnąć?

Nie wiem jak wy, ale ja za to, że widzę jestem w stanie oddać wszystkie pieniądze. 
Ja przy sobie noszę zawsze taki zestaw podróżny, płyn do soczewek, krople do oczu, pojemnik i lusterko. Gdy jadę samochodem czasami coś wpadnie do oka i wtedy zawsze pod ręką jest pojemnik i mogę spokojnie tą soczewkę wyczyścić.




Płyny do soczewek:


piątek, 11 marca 2016

NAWILŻENIE I REDUKCJA TRĄDZIKU W JEDNYM | face


      Pewnie jak większość dziewczyn w moim wieku, borykam się z problemem jakim jest oczywiście trądzik. Los zakpił ze mnie tak bardzo, że do wstrętnych pryszczy dołożył również tłustą cerę. Zawsze pocieszałam się tym, że ten trądzik nie jest zbyt wielki... a raczej BYŁ. testowałam wiele produktów: maści, olejki, tabletki. Może moim błędem było to, że nigdy nie poszłam do dermatologa ale zawsze jakoś to odkładałam.
    Jak już wspominałam stosowałam wiele produktów, jedne niwelowały mój problem na krótki okres czasu a inne dokładały do mojej już tłustej cery jeszcze więcej sebum. Myślałam że oszaleje, szczerze mówiąc już prawie się pogodziłam z tym, że nigdy nie będę miała gładkiej i idealnej cery. No chyba, że sobie ją wyretuszuje, ale przecież nie o to mi chodziło.
 
   Przechodząc do sedna... Oglądałam kiedyś filmiki Red Lipstick Monster (pozdrawiam wszystkich jej fanów!), która gościła Agnieszkę Grzelak. I właśnie to uratowało moje życia a raczej mój portfel i cerę. Mianowicie mówię o kosmetyku firmy ZIAJA kuracja nawilżająca lano- krem, na dzień/ na noc.


      Moja pierwsza myśl była taka: jak krem nawilżający może pomóc mi z trądzikiem? Poza tym taki krem do mojej tłustej cery? Wolne żarty.
      Wtedy byłam na tyle głupia, że myślałam: tłusta cera = 0 potrzeby nawilżania.
To był mój największy błąd, ponieważ teraz już wiem, że każdy typ cery czy jest to cera sucha mieszana czy właśnie tłusta potrzebują nawilżenia.
      Nie chce i nie będę mydlić oczu, że teraz mam idealną cerę bez skazy, która przestała być tłusta. oczywiście, że nie. Ale teraz krosty pojawiają się bardzo rzadko, cera jest jak to określają moi znajomi "gładka jak pupcia niemowlaka".


CO NAJWAŻNIEJSZE! Uczęszczając do szkoły, żyjąc tylko z kieszonkowego trudno wydawać kasę na jakieś drogie produkty. Dlatego fakt, że kosztuje to z tego co pamiętam około 15 zł jest genialną sprawą. Bo brak pryszczy i to za przysłowiowe dwie dychy? No chyba nic lepszego być nie może.

      W moim mieście trudno go dostać, byłam w 7 aptekach i niezliczonej ilości drogerii. Aż w końcu wpadłam na pomysł pójścia do firmowego sklepu Ziaji, oczywiście dostałam go bez problemu.

       Jasne, każdy ma inną cerę i każdy inaczej zareaguje na ten produkt. Spróbujcie, może akurat będziecie dziękować za niego dniami i nocami jak robię to ja. Nic nie tracicie a zyskać możecie wiele!

oczywiście musicie uzbroić się w cierpliwość po jednym dniu nie będzie widać efektów.


Link do filmiku Agnieszki Grzelak:
https://www.youtube.com/watch?v=PrQRZNtLtqA









p.s nie, to nie jest reklama produktu :)
Pozdrawiam N. 

czwartek, 10 marca 2016

o wszystkim i niczym



Witam serdecznie! 

Oto moja pierwsza przygoda z blogiem, ale obiecuje, że zagoszczę tutaj dłuższy czas.

     Chce by ten blog nie był tylko dla mnie ale i dla was! Już mam kilka pomysłów na to co tutaj będzie. Postanowiłam, że dam wam kilka wskazówek i porad dotyczących wielu produktów... Ale nie tylko! Kolejny post pojawi się jutro, a na pierwszy ogień pójdzie produkt firmy ZIAJA! Ale o nim już wkrótce. 



P.S.
Proszę o wyrozumiałość i cierpliwość, gdyż pisanie nie jest takie łatwe jak może się wydawać o.O